Pomieszanie z poplątaniem w regencyjnym romansie. „Wizjonerka” Donny Davidson


Wizjonerka - Donna Davidson

Wizjonerka

Tytuł: Wizjonerka

Tytuł oryginału: Elizabeth’s Gift

Autor: Donna Davidson

Rok wydania polskiego: 1996

Wydawnictwo: DaCapo

Rok wydania oryginalnego: 1994

 

Tytuł mylący, przynajmniej dla mnie. Myśląc o wizjonerce spodziewałabym się raczej kogoś postępowego, a tutaj ma określać kobietę mającą wizje. Cóż, zagubione w tłumaczeniu, trzeba z tym żyć. Pytanie tylko – jak dużo się w tym tłumaczeniu zagubiło? Mam wrażenie, albo raczej nadzieję, że całkiem sporo. Bo jeśli jednak tytuł to największy przykład partactwa tłumaczenia, to oznacza, że cała książka była spartaczona już w oryginale i nie może się bronić przed moimi zarzutami. A tych jest sporo.

Elżbieta i Natan to dalecy kuzyni, znają się od dziecka. Oprócz tego, że w dzieciństwie dość często przebywali razem, są połączeni przez fakt, że ich rodzice zostali zamordowani w tym samym czasie. Dziadek Natana jest opiekunem Elżbiety, lecz scedował ten obowiązek razem z wieloma innymi na swojego wnuka. Więcej

„Zaginiony książę” Julii Quinn, czyli jak różnią się oczekiwania od rzeczywistości


Zaginiony książę - Julia Quinn

Zaginiony książę

Tytuł: Zaginiony książę

Tytuł oryginału: The Lost Duke of Wyndham 

Autor: Julia Quinn

Rok wydania polskiego: 2009 r.

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Rok wydania oryginalnego: 2008 r.

 

Jack napada na powóz, którym do domu wraca po zabawie księżna wdowa Wyndham ze swoją damą do towarzystwa, Grace. Jest czarujący, dowcipny i kradnie Grace buziaka (jej się oczywiście niemalże ziemia usuwa spod stóp, ale pomińmy). Księżna wdowa, mimo słabego oświetlenia (noc w końcu jest) oraz faktu, że Jack nosi maskę, widzi w nim niemalże sobowtóra swego kochanego starszego syna, który swego czasu pojechał do Irlandii i zginął w drodze powrotnej, ale nie zawiadomił swojej rodziny, iż przed śmiercią zdążył się ożenić i spłodzić potomka. Jack nie dość, że wygląda niemal identycznie jak ojciec, to jeszcze ma jego poczucie humoru i cięty język – m.in. właśnie dzięki temu księżna wdowa rozpoznaje w nim wnuka. Jack nie kradnie prawie nic, bo jest zbyt zaszokowany spotkaniem kobiety, która podaje się za jego babkę (zabiera jedynie sygnet wdowy – dzięki niemu upewnia się później, że miała rację). Potem księżna wdowa porywa go (dosłownie) i przetrzymuje w zamku, a jakiś czas później jadą do Irlandii po akt ślubu jego rodziców. Nie żeby Jack tego chciał, ale nie ma wyjścia. Taki kształt fabuły jest według mnie dość pomysłowy i bardzo „quinnowy”, ale zauważyłam sporo różnic między tą książką a wcześniejszymi autorstwa Quinn. Więcej

Trochę z innej beczki. Melissa Marr „Opiekunka grobów”


Melissa Marr - Opiekunka grobów

Opiekunka grobów

Tytuł: Opiekunka grobów

Tytuł oryginału: Graveminder

Autor: Melissa Marr

Rok wydania polskiego: 2013

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania oryginalnego: 2011

W niezwykle spokojnym miasteczku Claysville dochodzi do brutalnego morderstwa. Maylene Barrow, kobieta pielęgnująca wszystkie cmentarze w mieście, zostaje znaleziona we własnej kuchni w kałuży krwi. Ale szeryf nie przeprowadza śledztwa.

Do Claysville przybywa Rebeka, przybrana wnuczka Maylene. Z lotniska odbiera ją Byron, syn przedsiębiorcy pogrzebowego, zakochany w niej bez pamięci. Obydwoje mają za sobą osiem lat życia poza miasteczkiem, unikania siebie i rozmów o wzajemnej miłości, obydwoje też odczuwają niezrozumiałą ulgę, wkraczając w granice Claysville.

Wydarzenia przyspieszają, zdarzają się kolejne brutalne napaści, a Rebeka i Byron zaczynają odkrywać, że ich miasteczko rządzone jest w myśl dość niezwykłych zasad. Dowiadują się też, że dziedzicznie przypadają im obojgu bardzo ważne funkcje, zapisane w dziwacznym kontrakcie sprzed 300 lat. Ona musi przejąć po zmarłej babci funkcję Opiekunki Grobów, a on – po ojcu – rolę Grabarza i jej opiekuna. Spokój i bezpieczeństwo Claysville zależą od tego, czy ta para wypełni swe role starannie.

„Opiekunka Grobów” to romantyczny horror albo romans z elementami grozy w tle. Para głównych bohaterów musi odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie: czy kochają się, bo tak za nich ustalono, czy też ich miłość jest autentyczna i pomoże im w misji utrzymania ładu w świecie zmarłych.

Nikt tak nie kreuje światów, jak Melissa Marr.
Charlaine Harris

Melissa Marr - Graveminder

Graveminder

Marr serwuje ekscentryczne dark fantasy ukształtowane wokół tematów przeznaczenia, wolnej woli i zombie… Dobrze nakreśleni bohaterowie i ich burzliwe relacje sprawiają, że opowieść tętni własnym życiem.
Publishers Weekly

Tyle ze strony wydawnictwa. Od siebie powiem, że przeczytałam fragmenty dostępne na stronie autorki i mnie wciągnęło. A nawiasem mówiąc, niedługo wspomnę o innej książce, już zdecydowanie bardziej romansowej, którą zapowiada wydawnictwo Replika.

„Przeznaczenie” Jude Deveraux. Nietypowa podróż w czasie


Przeznaczenie - Jude Deveraux

Przeznaczenie

Tytuł: Przeznaczenie

Tytuł oryginału: Remembrance

Autor: Jude Deveraux

Rok wydania polskiego: 1999

Wydawnictwo: DaCapo

Rok wydania oryginalnego: 1994

 

Nie będę owijać w bawełnę – podróż w czasie Deveraux-style w tym wypadku zupełnie do mnie nie przemówiła.

Była sobie Hayden Lane, pisarka romansów. Tu muszę podkreślić, że początkowe fragment, gdzie opisuje, bardzo zresztą trafnie, stosunek społeczeństwa i środowiska literackiego do pisarek i czytelniczek romansów, podobał mi się, nawet bardzo. Szkoda tylko, że się znalazł w romansie, którego czytelniczkami będą raczej osoby, którym takich rzeczy mówić nie trzeba, bo same dobrze wiedzą jak to wygląda. W każdym razie nasza Hayden zakochuje się w stworzonym przez siebie bohaterze, a przynajmniej rozwija się u niej obsesja na jego punkcie. Jej zaręczyny zostają więc zerwane przez zaniedbywanego narzeczonego, życie towarzyskie zamiera, nawet zawodowe stoi w miejscu, bo choć bohater jest, i to w najdrobniejszych szczegółach, to jednak powieść z nim w roli głównej nie chce powstać. Kiedy jej ex-narzeczony żeni się, Hayden jasno uświadamia sobie, że coś jest nie tak i postanawia poszukać pomocy specjalisty.

Tu na scenę wkracza Nora. Psychoanalitycy, terapeuci i inni tacy nie zdołali wyleczyć Hayden z jej obsesji, więc ta w przypływie rozpaczy zwraca się do jasnowidzki. Od niej dowiaduje się, że Jamie (ten bohater) właściwie istnieje naprawdę – to jej bratnia dusza, z którą została rozdzielona wieki temu i do tamtej pory ciągle się poszukują i znaleźć nie mogą. Więcej

Średniowiecze z Robinem Hoodem w tle. „Baron” Juliany Garnett


Baron - Juliana Garnett

Baron

Tytuł: Baron

Tytuł oryginału: The Baron

Autor: Juliana Garnett

Rok wydania polskiego: 2000 r.

Wydawnictwo: Da Capo

Rok wydania oryginalnego: 1999 r.

Akcja powieści rozgrywa się w średniowiecznej Anglii, w XIII wieku, w mieście Nottingham i jego okolicach, w tym także w lesie Sherwood. Bohaterką jest siostrzenica Roberta z Locksley, znanego także jako Robin Hood. On sam pojawia się w epizodycznej roli pod koniec książki, choć wcześniej jest mowa o tym, że wyjechał do Ziemi Świętej po śmierci Rysia Lwie Serce i nie wrócił. Podejrzewano, że zginął (a Marian w tym czasie siedziała w klasztorze…). Ale do rzeczy. Bohaterem jest Tre, nowo mianowany szeryf miasta Nottingham, który musi radzić sobie nie tylko ze ściąganiem zbójeckich podatków nałożonych przez króla Jana Bez Ziemi. A może lepiej – Jasia Bez Serca. Bo tenże Jasiu odebrał naszemu szeryfowi jego ziemie i to w strasznej chwili – po tym, jak zdradliwy senior naszego Tre napadł na jego włości i zabił jego ukochaną córkę. Po takim wstępie można tylko oczekiwać, że to kolejna opowieść o mężczyźnie, którego serce, stwardniałe po doznanych ranach (córka była jedyną osobą, którą pokochał, a zostało mu to dziecię tak brutalnie odebrane, ach), zostaje zmiękczone przez NIĄ, dzięki czemu ON znowu poznaje cud miłości, uczucia itd., itp. Otóż nic bardziej mylnego. Tak naprawdę to o tym, jak kochał córkę i jak się boi kolejnego uczucia, było wspomniane może dwa razy, i to mimochodem.

Czyli ci, którzy nie lubią roztkliwiania się, powinni być zadowoleni. Ja osobiście poczułam się oszukana. A to dlatego, że w tym romansie za wiele romansu to nie ma. Sceny miłosne były, nawet gorące, w liczbie bodajże trzech i to dość szczegółowe (choć pewne zwroty pobudzały mnie do śmiechu). Ale w kwestii romansu jako takiego nie byłam usatysfakcjonowana, bo nic nie rozwijało się tak, jak moim zdaniem powinno. Więcej

Zostańmy przy paranormalu, czyli „Bezduszna” Gail Carriger


Bezduszna

Bezduszna

Tytuł: Bezduszna

Tytuł oryginału: Soulless

Autor: Gail Carriger

Rok wydania polskiego: 2011 r.

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Rok wydania oryginalnego: 2009 r.


Londyn, czasy wiktoriańskie

Na początku przedstawię jak wygląda rzeczywistość w „Bezdusznej”. Spotkać tutaj możemy (w ogóle się nie kryjące) wampiry i wilkołaki. Oraz duchy. A skąd one się na świecie wzięły? Niektórzy ludzie mają po prostu „nadmiar” duszy, który nie umiera, jeśli człowiek zostanie przemieniony w wilkołaka/wampira i dalej może „żyć” – nie z całą duszą, tylko z tym kawałkiem, który przed przemianą był nadmiarem. Oraz z bonusem w postaci nabytych cech i umiejętności (kły, pazury itd.) Jeśli chodzi o same wilkołaki, to mogą one zmieniać się w wilki tylko nocą (ale nie muszą). Kiedy księżyc jest w pełni wcale nie kontrolują zmiany i nie panują wtedy nad sobą, tylko panuje nad nimi prymitywna chęć zabijania. Są wtedy zamykani przez swoich służących (którzy być może w przyszłości zostaną przemienieni, jeśli „przeżyją” przemianę) w celach specjalnie do tego przygotowanych. Jeśli jest jakaś para wilkołaków (co się zdarza rzadko, bo w ogóle kobiety przeżywające przemianę, czy to w wampira, czy w wilkołaka, są bardzo rzadkim zjawiskiem) to są zamykani razem, bo to pełnoksiężycowe szaleństwo nie musi się przemieniać w chęć zabijania, tylko w całkowicie inny rodzaj pasji, same wiecie jaki. Więcej

Na początek wampirycznie. „A Quick Bite” Lysnay Sands


A Quick Bite - Lynsay Sands

A Quick Bite

Tytuł: A Quick Bite

Autor: Lynsay Sands

Rok wydania: 2005

A Quick Bite to chronologicznie pierwsza część serii o rodzinie Argeneau, choć została napisana kiedy ukazały się już trzy dalsze części. Kto chciałby poznawać losy rodziny zgodnie z prawidłowym czasem wydarzeń, powinien zacząć właśnie od tej pozycji.

Na wstępie kilka podstawowych informacji. Rodzina Argeneau to wampiry, a właściwie nieśmiertelni ludzie, którzy do życia muszą spożywać krew. Mieszkają w Toronto i okolicach, ale zachowują się w zdecydowanie nieamerykański, staroświecko-angielski sposób. Wampiry (choć starsze pokolenia niezbyt lubią, kiedy są tak określani) mają umiejętność kontrolowania śmiertelników – mogą „wejść” do ludzkiego umysłu i kazać coś człowiekowi zrobić albo zmodyfikować jego wspomnienia tak, żeby myślał, że te dwie ranki na szyi stąd się wzięły, że przypadkiem ukłuł się w szyję widelcem z dwoma ząbkami.

Na samym początku książki poznajemy doktora Gregory’ego Hewitta – psychologa, wybierającego się na urlop. Pierwszy od… bardzo dawna. I robi on przedziwną rzecz – własnoręcznie zamyka się w bagażniku samochodu, który widzi po raz pierwszy w życiu.

Następnie spotykamy Lissiannę Argeneau. Można odnieść wrażenie, że wyszła z baru na szybki numerek z przypadkowo poznanym gościem (który, jak się później okazuje, trzyma w spodniach… ogórka. Tak, takiego zielonego). Jednak to mylne wrażenie – Lissianna musi po prostu się pożywić. Bez żadnych podtekstów. Więcej