Stosik na lato


stosik

Stosik

Oto mój wakacyjny stosik 😀 W ciągu ostatnich paru miesięcy, kiedy nie czytałam właściwie nic, albo raczej niż romansowego czy choćby rozrywkowego, trochę się tego uzbierało – i jeszcze trzy serie fantasy, które czekają na przeczytanie już od przyszłego roku, i one pójdą na pierwszy ogień, bo pasowałoby je w końcu oddać właścicielce… Albo raczej na drugi ogień, bo jedna pozycja ze stosika już przeczytana, ale zawiodła mnie nieco. A mówię o Witemeyer. Recenzji nie będzie, bo choć zła nie była, to też mnie nie zachwyciła i nie mam na jej temat wiele do powiedzenia. Jeszcze w drodze do mnie jest wspomniana wcześniej Sands, więc w sumie stosik zostanie tej samej wielkości 😉 Bo o dziesiątkach książek na Kindle’u, ściągniętych za darmo z amazona nie będę wspominać 😛

Tak więc na przeczytanie czekają:

  • She’s No Princess – Laura Lee Guhrke
  • Confessions at Midnight – Jacquie D’Alessandro
  • Guilty Pleasures – Laura Lee Guhrke
  • Rebels and Lovers – Linnea Sinclair
  • Lord Perfect – Loretta Chase
  • Szlachcianki w świecie sarmackim – Karolina Stojek-Sawicka
  • Wolf with Benefits – Shelly Laurenston
  • Stealing the Preacher – Karen Witemeyer (choć może powinnam napisać An English Bride in Scotland – Lynsay Sands, bo pastor już przeczytany)
  • Miłość staropolska – Agnieszka Lisak

Ech, i jak tu ustalać kolejność? Znaczy po Hobb i Eddingsie 😉

Może ktoś chciałby przeczytać recenzję którejś z nich szybciej niż innych?

Reklamy

Będzie nowa średniowieczno-szkocka Lynsay Sands – „An English Bride in Scotland”


An English Bride in Scotland - Lynsay Sands

An English Bride in Scotland

Tytuł: An English Bride in Scotland

Autor: Lynsay Sands

Premiera: 25 czerwca 2013

 

Następna zapowiedź, bo na nic więcej nie mam czasu. I być może doczeka się recenzji, bo zamówiłam już w przedsprzedaży. Bo jakże bym mogła nie zamówić, skoro był niespodziewany zastrzyk gotówki, a Lynsay Sands w wersji średniowiecznej to prawie za każdym razem było to, co tygryski lubią najbardziej?

 

She never expected to marry…

Annabel was about to take the veil to become a nun when her mother suddenly arrives at the Abbey to take her home…so that she can marry the Scottish laird who is betrothed to her runaway sister! She knows nothing about being a wife, nothing about how to run a household, and definitely nothing about the marriage bed.

He never expected to fall in love . . .

An English Bride in Scotland - Lynsay Sands

An English Bride in Scotland (w środku)

From the moment Ross MacKay sets eyes on Annabel, he is taken with his shy sweet bride…and the fact that she’s blessed with lush curves only makes him utter his own prayers of thanks. But when an enemy endangers her life, he’ll move the Highlands themselves to save her. For though Annabel’s not the bride he planned for, she’s the only woman he desires.

 

W skrócie – ona miała zostać zakonnicą, ale jej siostra uciekła ze stajennym, więc musi wyjść za mąż za byłego narzeczonego siostry. Jedyny mężczyzna, jakiego widziała od dzieciństwa był zakonnikiem czy księdzem, a jej przyszły mąż jest potężnym, zdecydowanie męskim Szkotem, więc Annabel czuje się dość niepewnie. Tym bardziej, że nie była przygotowywana do roli żony, więc jest niepewna, jak sobie w tej roli poradzi.

Znając Sands, będzie śmiesznie, z różnymi perypetiami (oby tylko nie przedobrzyła, bo ma czasem w tę stronę ciągoty) i ogólnie fajnie fajnie fajnie.

A na stronie autorki – fragment pierwszego rozdziału.

 

P.S. Jednak nawet jeśli przyjdzie do mnie zanim powrócę do czytania romansów, na pierwszy ogień idzie najnowsza Witemeyer, która już jest w drodze 😀

Stealing the Preacher - Karen WItemeyer

Stealing the Preacher

Trochę z innej beczki. Melissa Marr „Opiekunka grobów”


Melissa Marr - Opiekunka grobów

Opiekunka grobów

Tytuł: Opiekunka grobów

Tytuł oryginału: Graveminder

Autor: Melissa Marr

Rok wydania polskiego: 2013

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania oryginalnego: 2011

W niezwykle spokojnym miasteczku Claysville dochodzi do brutalnego morderstwa. Maylene Barrow, kobieta pielęgnująca wszystkie cmentarze w mieście, zostaje znaleziona we własnej kuchni w kałuży krwi. Ale szeryf nie przeprowadza śledztwa.

Do Claysville przybywa Rebeka, przybrana wnuczka Maylene. Z lotniska odbiera ją Byron, syn przedsiębiorcy pogrzebowego, zakochany w niej bez pamięci. Obydwoje mają za sobą osiem lat życia poza miasteczkiem, unikania siebie i rozmów o wzajemnej miłości, obydwoje też odczuwają niezrozumiałą ulgę, wkraczając w granice Claysville.

Wydarzenia przyspieszają, zdarzają się kolejne brutalne napaści, a Rebeka i Byron zaczynają odkrywać, że ich miasteczko rządzone jest w myśl dość niezwykłych zasad. Dowiadują się też, że dziedzicznie przypadają im obojgu bardzo ważne funkcje, zapisane w dziwacznym kontrakcie sprzed 300 lat. Ona musi przejąć po zmarłej babci funkcję Opiekunki Grobów, a on – po ojcu – rolę Grabarza i jej opiekuna. Spokój i bezpieczeństwo Claysville zależą od tego, czy ta para wypełni swe role starannie.

„Opiekunka Grobów” to romantyczny horror albo romans z elementami grozy w tle. Para głównych bohaterów musi odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie: czy kochają się, bo tak za nich ustalono, czy też ich miłość jest autentyczna i pomoże im w misji utrzymania ładu w świecie zmarłych.

Nikt tak nie kreuje światów, jak Melissa Marr.
Charlaine Harris

Melissa Marr - Graveminder

Graveminder

Marr serwuje ekscentryczne dark fantasy ukształtowane wokół tematów przeznaczenia, wolnej woli i zombie… Dobrze nakreśleni bohaterowie i ich burzliwe relacje sprawiają, że opowieść tętni własnym życiem.
Publishers Weekly

Tyle ze strony wydawnictwa. Od siebie powiem, że przeczytałam fragmenty dostępne na stronie autorki i mnie wciągnęło. A nawiasem mówiąc, niedługo wspomnę o innej książce, już zdecydowanie bardziej romansowej, którą zapowiada wydawnictwo Replika.

„Ukąszenie” Lynsay Sands i nadzieje na przyszłość, czyli Jacquie w roli jasnowidza


Ukąszenie - Lynsay Sands

Ukąszenie

Tytuł: Ukąszenie

Tytuł oryginału: A Quick Bite

Autor: Lynsay Sands

Rok wydania polskiego: 2012

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Rok wydania oryginalnego: 2005

Moja pierwsza recenzja na tym blogu została zamieszczona 13 marca 2011 i traktowała o książce pt. „A Quick Bite” autorstwa Lynsay Sands. Niespełna rok później, bo 24 stycznia 2012 roku wydawnictwo Prószyński i s-ka wydało tę właśnie książkę w języku polskim. Wcześniej podobnie było z „Bezduszną” Gail Carriger – przeczytałam ją, zrecenzowałam, a potem zobaczyłam w języku polskim. Ani się obejrzę, a już wydadzą Witemeyer. A ta chwila może być nawet bliżej niż komukolwiek się wydaje, bo wydawnictwo Replika zapowiada wydanie innego inspirationala – „From a Distance” Tamery Alexander, którego co prawda nie czytałam, ale był mi polecany i mam go na moim Kindle’u dzięki promocjom na Amazonie, którym niech będzie chwała! Tak więc może kiedyś się doczeka.

Wracając do moich umiejętności jasnowidzenia tudzież mocy sprawczej, ucieszyłabym się bardzo również z Christine Warren, której jestem fanką, albo Shelly Laurenston, której jestem ogromną fanką. Albo niech zostaną i przy Sands, ale wezmą się za jej historyki. Ale te starsze, jednak ostatnia seria to nie to… Chociaż przedostatnia była całkiem niezła.

Jakie jeszcze nazwiska mogłabym wymienić, skoro jestem przy swojej liście życzeń? Może Mindę Webber. Sandrę Hill. Ninę Bangs. Jacquie D’Alessandro. Barbarę Metzger. Kurcze, kurcze, mnożą mi się. No nic. Mogę się tylko cieszyć, że te parę lat temu przełamałam się i zaczęłam czytać po angielsku, co polecam wszystkim, którzy chociaż jako tako znają ten język. Początki mogą być trudne, ale potem już jakoś idzie, a ile z tego radości! Cały amerykański rynek romansowy radości, a ten jest niezmierzony.

„Love Irresistibly”, czyli najświeższy kąsek od Julie James


Love Irresistibly - Julie James

Love Irresistibly

Tytuł: Love Irresistibly

Autor: Julie James

Premiera: 2 kwietnia 2013

Tutaj zaprezentuję coś, na co czekam z niecierpliwością. Kolejna powieść Julie James z serii FBI/US Attorneys. Muszę powiedzieć, że spośród wszystkich sukienek, jakie zostały zaprezentowane na innych okładkach James, ta podoba mi się najmniej. Właściwie to wcale mi się nie podoba. Oprócz koloru, ten jest zniewalający. Ale, ale, nie można oceniać zawartości po okładce i jeśli poziom tego, co w środku, został utrzymany (a nie może być inaczej), to szykuje się kawał dobrego romansu. Współczesnego, z nutką sensacji (byle nie za dużą, bo za tym nie przepadam, ale jak do tej pory proporcje serwowane przez Julie James były dokładnie takie, jak mi potrzeba), gorącego i oby, oby! mocno wciągającego.

Ze strony autorki:

HE’S USED TO GETTING WHAT HE WANTS. . .

A former football star and one of Chicago’s top prosecutors, Assistant U.S. Attorney Cade Morgan will do anything to nail a corrupt state senator, which means he needs Brooke Parker’s help. As general counsel for a restaurant company, she can get a bug to the senator’s table at one of her five-star restaurants so the FBI can eavesdrop on him. All Cade has to do is convince Brooke to cooperate—and he’s not afraid to use a little charm, or the power of his office, to do just that.

AND WHAT HE WANTS IS HER.
A savvy businesswoman, Brooke knows she needs to play ball with the U.S. Attorney’s office—even if it means working with Cade. No doubt there’s a sizzling attraction beneath all their sarcastic quips, but Brooke is determined to keep things casual. Cade agrees—until a surprising turn of events throws his life into turmoil, and he realizes that he wants more than just a good time from the one woman with whom he could fall terrifyingly, irresistibly in love . . .

W skrócie: bohaterka, biznesmenka, musi współpracować z prokuraturą w osobie bohatera. Bohater chce przymknąć skorumpowanego senatora, a jeśli przy tym znajdzie się blisko bohaterki, to tym lepiej. Bo między nimi – fajerwerki, oczywiście. Cade’a poznałam już w poprzedniej części serii i wydaje się być świetnym materiałem na bohatera. A jeśli Brooke będzie tak samo przedsiębiorcza i konkretna jak inne panie tworzone przez James, to wynik może być tylko i wyłącznie świetny.

Witajcie!


Mam na imię Jadzia i jestem romansoholiczką. Całkowicie bez wstydu przyznaję – czytam romanse, lubię czytać romanse i nie zamierzam przestać czytać romansów.

W tym blogu będę zamieszczać recenzje romansów, które przeczytałam, przemyślenia na temat tych, które czytam aktualnie i wszystko, co mi przyjdzie do głowy odnośnie romansów w ogóle. Kilka moich recenzji opublikowanych zostało już na forum Romansoholiczki, do odwiedzenia którego serdecznie zapraszam.

Wszystkie recenzje, jakie pojawią się na tym blogu są mojego autorstwa i przedstawiają jedynie moje opinie, w stu procentach subiektywne. Prawda jest taka, że często czytając romanse przyjmuję je bezkrytycznie, a kiedy coś mi się podoba, lubię przymknąć oko na niedoskonałości.

Najbardziej lubię romanse, w których nie ma za wiele dramatozy. Bohaterowie nie powinni mieć więc za sobą zbytnio traumatycznych przeżyć, a na drodze ich miłości nie powinny stawać zbyt wielkie przeszkody. Chociaż nie, to nie do końca tak. Przeszkody mogą być, owszem, ale nie takie, przez które chciałoby mi się płakać i współczuć bohaterom. Lubię romanse lekkie, z elementami humorystycznymi, w których bohaterowie nie biadolą ciągle nad swoim losem i nie pozwalają, by przeszłość szkodziła ich miłości. Takie historie szybko się czyta, a po przeczytaniu na twarzy zostaje uśmiech, nawet jeśli był to romans o niczym, w którym nie było za wiele akcji, a jedynie sekwencja scen opisujących interakcji między bohaterami. Bardzo lubię, jeśli w trakcie czytania książki zdarzy mi się raz czy dwa zaśmiać na głos.

Jeśli tak jak ja, lubisz czytać romanse i nie wstydzisz się tego – zapraszam do komentowania i wyrażania swoich opinii 🙂

Pozdrawiam, Jacquie