Stosik na lato


stosik

Stosik

Oto mój wakacyjny stosik 😀 W ciągu ostatnich paru miesięcy, kiedy nie czytałam właściwie nic, albo raczej niż romansowego czy choćby rozrywkowego, trochę się tego uzbierało – i jeszcze trzy serie fantasy, które czekają na przeczytanie już od przyszłego roku, i one pójdą na pierwszy ogień, bo pasowałoby je w końcu oddać właścicielce… Albo raczej na drugi ogień, bo jedna pozycja ze stosika już przeczytana, ale zawiodła mnie nieco. A mówię o Witemeyer. Recenzji nie będzie, bo choć zła nie była, to też mnie nie zachwyciła i nie mam na jej temat wiele do powiedzenia. Jeszcze w drodze do mnie jest wspomniana wcześniej Sands, więc w sumie stosik zostanie tej samej wielkości 😉 Bo o dziesiątkach książek na Kindle’u, ściągniętych za darmo z amazona nie będę wspominać 😛

Tak więc na przeczytanie czekają:

  • She’s No Princess – Laura Lee Guhrke
  • Confessions at Midnight – Jacquie D’Alessandro
  • Guilty Pleasures – Laura Lee Guhrke
  • Rebels and Lovers – Linnea Sinclair
  • Lord Perfect – Loretta Chase
  • Szlachcianki w świecie sarmackim – Karolina Stojek-Sawicka
  • Wolf with Benefits – Shelly Laurenston
  • Stealing the Preacher – Karen Witemeyer (choć może powinnam napisać An English Bride in Scotland – Lynsay Sands, bo pastor już przeczytany)
  • Miłość staropolska – Agnieszka Lisak

Ech, i jak tu ustalać kolejność? Znaczy po Hobb i Eddingsie 😉

Może ktoś chciałby przeczytać recenzję którejś z nich szybciej niż innych?

Reklamy

„Zaginiony książę” Julii Quinn, czyli jak różnią się oczekiwania od rzeczywistości


Zaginiony książę - Julia Quinn

Zaginiony książę

Tytuł: Zaginiony książę

Tytuł oryginału: The Lost Duke of Wyndham 

Autor: Julia Quinn

Rok wydania polskiego: 2009 r.

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Rok wydania oryginalnego: 2008 r.

 

Jack napada na powóz, którym do domu wraca po zabawie księżna wdowa Wyndham ze swoją damą do towarzystwa, Grace. Jest czarujący, dowcipny i kradnie Grace buziaka (jej się oczywiście niemalże ziemia usuwa spod stóp, ale pomińmy). Księżna wdowa, mimo słabego oświetlenia (noc w końcu jest) oraz faktu, że Jack nosi maskę, widzi w nim niemalże sobowtóra swego kochanego starszego syna, który swego czasu pojechał do Irlandii i zginął w drodze powrotnej, ale nie zawiadomił swojej rodziny, iż przed śmiercią zdążył się ożenić i spłodzić potomka. Jack nie dość, że wygląda niemal identycznie jak ojciec, to jeszcze ma jego poczucie humoru i cięty język – m.in. właśnie dzięki temu księżna wdowa rozpoznaje w nim wnuka. Jack nie kradnie prawie nic, bo jest zbyt zaszokowany spotkaniem kobiety, która podaje się za jego babkę (zabiera jedynie sygnet wdowy – dzięki niemu upewnia się później, że miała rację). Potem księżna wdowa porywa go (dosłownie) i przetrzymuje w zamku, a jakiś czas później jadą do Irlandii po akt ślubu jego rodziców. Nie żeby Jack tego chciał, ale nie ma wyjścia. Taki kształt fabuły jest według mnie dość pomysłowy i bardzo „quinnowy”, ale zauważyłam sporo różnic między tą książką a wcześniejszymi autorstwa Quinn. Więcej